2007: Na Zawsze Razem

Naturalnym środowiskiem człowieka jest rodzina. W niej rodzimy się, rozwijamy się, doznajemy miłości. Poznajemy świat, otrzymujemy wsparcie w trudnych sytuacjach, szukamy sensu życia. Dorastamy. Rodzina, w której wyrośliśmy przestaje nam wystarczać. Szukamy osoby, której nie tylko możemy powierzyć nasze marzenia, ale również zrealizować je wspólnie. Szukamy, jak pisał Platon, drugiej połowy samych siebie.
Poszukiwaniom tym często towarzyszy niepokój. Czy na pewno natrafimy na właściwą osobę? Czy ten lub ta, której powierzamy największe sekrety zasługuje na zaufanie? Często poszukiwania są bolesne. Zdarza się, że kolejne próby kończą się rozczarowaniem. W końcu natrafiamy na osobę, z którą chcemy spędzić resztę życia. Składamy sobie przysięgę wzajemnej miłości i wierności do końca życia. Tworzymy nową rodzinę, w której, jeśli wszystko idzie dobrze, powtarza się wcześniejszy scenariusz.
Fundamentem rodziny jest więc małżeństwo. Wzajemna miłość członków rodziny bierze początek z wzajemnej miłości rodziców, którzy przez małżeństwo rodzinę tę stworzyli. Przyjrzyjmy się zatem bliżej naturze małżeństwa, któremu tak wiele zawdzięczamy.
Fundamentem małżeństwa jest wzajemna miłość. Miłość, która sprawia, że druga osoba staje się dla mnie ważniejsza niż ja sam. Nie da się jej zredukować do uczucia wywołanego fascynacją lub przyjemnością ze wspólnego przebywania, choć często jej towarzyszą. Miłość, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję. Tylko taka miłość wszystko przetrzyma.
Wszyscy marzymy o takiej miłości, ale niewielu z nas potrafi ją praktykować, czy nawet przyjąć. Logika takiej miłości to logika całkowitego i nieodwołalnego daru z siebie, który przekracza ludzką zdolność pojmowania. Trudność ofiarowania siebie polega po pierwsze na tym, że aby coś ofiarować trzeba to mieć. Ilu z nas może powiedzieć, że jest panami samych siebie?
Małżeństwo, w którym dwoje są jednym ciałem, zawsze było trudnym przedsięwzięciem. W naszej epoce jest podobnie. W niedawnej jednak przeszłości ten trudny ideał był powszechnie przyjmowany jako cel, możliwy do osiągnięcia. Prawie wszyscy, poza tymi, którzy realizację swojego powołania postrzegali poprzez celibat, marzyli o szczęśliwym małżeństwie i szczęśliwej rodzinie. Dzisiaj jest trochę inaczej. Trudności się nie zmniejszyły, ale przekonanie, że małżeństwo jest konieczną drogą osiągnięcia szczęścia stało się rzadsze.
Dzisiaj wiele słyszy się o samorealizacji. W tym kontekście małżeństwo można postrzegać jako ograniczenie. Małżeństwo to przecież zobowiązanie, a zobowiązania ograniczają twoją wolność, mówi współczesny świat. Korzyści, jakie daje małżeństwo, można przecież osiągnąć w inny sposób. Coraz więcej młodych ludzi odwleka decyzję o małżeństwie. Wielu decyduje się na związki, które, jak im się wydaje, nie wywołują zobowiązań.
Zapewne wiele małżeństw w przeszłości nie było szczęśliwych. Albo mężowi, albo żonie, albo obojgu brakowało dojrzałości, wielkoduszności, miłości. Wydaje się, że decyzja o odrzuceniu małżeństwa jest opcją bezpieczniejszą. Bezpieczniejszy również wydaje się związek warunkowy ? będziemy razem, o ile będzie nam ze sobą dobrze. Jeśli nie, rozwiedziemy się, albo po prostu rozstaniemy, jeśli związku nie formalizowaliśmy. Można powiedzieć, że jest to realizacja logiki biznesowej w życiu osobistym. Znakiem ekspansji tego podejścia jest coraz częstsze użycie słowa partner zamiast mąż czy żona.
Oczywiście małżeństwo jest rzeczywistością nie do końca przewidywalną, a przez to niepokojącą. Jednak ci, którzy dla bezpieczeństwa wyrzekają się go, wyrzekają się również czegoś wspaniałego ? odnalezienia pełni swego człowieczeństwa w drugim człowieku i dzięki drugiemu człowiekowi. Tak, jest to droga trudna, wymagająca dojrzałości, odwagi, zdolności do poświęcenia, często wyrzeczenia się siebie. A jednak każdy może te drogę pokonać. Być może będzie wymagało to heroicznego wysiłku. Być może wielokrotnie będziemy musieli wybaczać. Być może wielokrotnie będziemy musieli prosić o przebaczenie. Często będziemy musieli wyrzec się ulubionych przyjemności, a nawet zrezygnować z kariery.
Małżeństwo to nie jest rejs statkiem wycieczkowym po bezpiecznym akwenie. To raczej wyprawa w nieznane, na kruchej łupinie wstrząsanej sztormami, narażonej na zderzenia z górami lodowymi. Jednak na końcu rejsu nie tylko docieramy do wspaniałej wyspy, ale my, którzy rozpoczynaliśmy tę podróż jako bezradne szczury lądowe, kończymy ją jako wilki morskie, którymi zawsze chcieliśmy być.
W dodatku dwoje indywidualistów, którzy niewiele wiedzieli o żegludze i raczej nawzajem sobie przeszkadzali, na koniec rejsu tworzy niezawodną parę, której żadne huragany nie są straszne. Przy okazji często okazuje się, że podczas podróży załoga powiększyła się o nowych członków, którzy są największą radością pary rozpoczynających żeglugę. Wprawdzie przysparzają początkowo wielu zgryzot przez swą skłonność do wypadania za burtę i niechętnie uczą się sztuki żeglarskiej, ale pod koniec rodzice patrzą na nich z dumą, myśląc, że są gotowi do podjęcia własnej żeglugi.
Małżeństwo to nie tylko wspaniała przygoda, pozwalająca nam ostatecznie dorosnąć. To również fundament społeczeństwa i warunek jego trwania.
Dlatego chcielibyśmy aby jak najwięcej młodych z nadzieją mówiło ja biorę sobie ciebie za męża/żonę i aby pamiętali, że miłość to wierność wyborowi.

Na Zawsze Razem, Fundacja NDŻ

Materiały merytoryczne

Irena i Jerzy Grzybowscy - spotkania małżeńskie

- Myślałem, że o swoją dziewczynę muszę się starać tylko do ślubu. A potem to już "samo leci." powiedział ktoś po jednym z niedawnych weekendów Spotkań Małżeńskich. Życie pokazało jednak, że ?samo? może się tylko ?rozlecieć?. Rutyna w kontaktach, nieustanna wymiana wzajemnych oskarżeń, ciągłe pretensje o wszystko i niezadowolenie ze współżycia seksualnego spowodowały zawiśnięcie ich związku na przysłowiowym włosku.

Małżeństwo, aby przetrwało, musi opierać się na zdrowych podstawach komunikacji, umiejętności dialogu, wzajemnej wrażliwości i akceptacji. Potrzebna jest do tego nie tylko wiedza z zakresu podstaw psychologii komunikacji, ale także zdolność do stosowania tej wiedzy w codziennym życiu. Potrzebna jest świadomość, że miłość to nie samo tylko zakochanie, fascynacja i pożądanie; to nie tylko zaspokajanie swoich potrzeb psychicznych, ale to postawa, decyzja i troska o potrzeby psychiczne współmałżonka. Zawierając małżeństwo, bierzemy odpowiedzialność za siebie nawzajem. Dlatego nawet jeżeli pojawią się sytuacje wyjątkowo trudne, to wierność wyborowi zobowiązuje. Zwolnić z tej odpowiedzialności może nas tylko stwierdzenie, że małżeństwo było nieważnie zawarte od początku.

Ktoś się obruszył na takie nasze stwierdzenie i zarzucił nam, że obdzieramy miłość z tego co w niej najpiękniejsze, a mianowicie ze spontaniczności uczuć, że chcemy budować małżeństwo na wyrachowaniu. Bzdura! Jest wręcz odwrotnie: to właśnie troska o potrzeby psychiczne współmałżonka, troska o dialog w małżeństwie, znajomość swoich cech osobowości i cech osobowości męża lub żony, nadaje miłości coraz to nowej dynamiki, zwiększa fascynację związkiem. Troska o drugiego wywołuje radosne reakcje, pełne miłości i one z kolei stają się zachętą do dalszego okazywania miłości. Spirala psychicznej przemocy przekształca się w dynamikę życia miłością.

Niezwykle ważne jest poznanie i akceptacja temperamentu swojego i temperamentu współmałżonka, naturalnych predyspozycji, które przynieśliśmy na świat w genach. Te predyspozycje są pierwotnie dobre, jednak w wyniku naszych słabości niosą za sobą zarówno szanse jak i zagrożenia rozwoju osobowości. To nam ułatwia dialog, to nam ułatwia zrozumienie, że drugi człowiek nie jest ?winny?, tylko ?inny?. Ta inność, czasem trudna, może jednak zachwycić i fascynować, jeżeli poszuka się dobra jakie jest w niej zakodowane. Tylko, .że my najczęściej tego dobra nie potrafimy rozpoznać, zdaje nam się, że go nie ma. I tu leży źródło małżeńskich dramatów.

W dialogu potrzebna jest dojrzałość emocjonalna, która polega na tym, by na pojawiających się uczuciach nie budować postaw i ocen, oskarżeń i wymówek, ale radzić sobie z uczuciami, które takie oceny wywołują. Nie tłumić tych uczuć, ale nie kierować się nimi w decyzjach. Nazwać, pomyśleć o jakich niespełnionych potrzebach psychicznych mówią. Dojrzałość emocjonalna oznacza zdolność do poznawania i akceptowania siebie, zdolność do uświadomienia sobie tego wszystkiego, czego się nie lubi i nie akceptuje w sobie samym. W takich sytuacjach często przerzuca się odpowiedzialność za swoje emocje na współmałżonka, na innych ludzi. Wkłada się maski, które zakłócają kontakt z najbliższymi. Oskarżenia pod adresem współmałżonka są częściej przejawem własnych problemów emocjonalnych niż problemów współmałżonka. I rozpad związku jest na progu domu...

Ale nawet jeżeli wszystko się rwie, jeżeli zdaje się, że nic już nas nie łączy... warto uświadomić sobie, że jest ocena powstała na uczuciach zdeprymowania, przybicia, beznadziejności, na których... nie warto budować postaw, ani ocen. Nie utrwalać tych uczuć, gdyż jest mnóstwo spraw, które nadal łączą, do których można się odwołać i na nich odbudowywać miłość. Trzeba tylko poszukać, niejako dokopać się do nich. Wszyscy dobrze wiemy jak ma być i jak chcemy, by było. Tylko nam nie wychodzi. Dlatego potrzebne jest przebaczanie ? zwyczajne i po prostu, bez wyniosłości i pychy. Potrzebne jest proszenie o przebaczenie.

Właśnie otrzymaliśmy list od jednego z uczestników Spotkań Małżeńskich, który napisał, że ich ?podarta miłość nabrała nowych barw?. To jest dostępne dla każdego małżeństwa. Wierność wyborowi nie ma charakteru ?kajdan?, ani ?zniewolenia? małżeństwem. Wręcz przeciwnie. Miłość obudowana warsztatem z zakresu komunikacji, umocniona sakramentem; miłość z przywróconym znaczeniem decyzji, odpowiedzialnej postawy, może być fascynującą przygodą do końca życia. Dokonywać się to może przez nieustanne szukanie dobra w sobie nawzajem od pierwszych chwil bycia razem. Możemy siebie nawzajem obdarowywać ŻYCIEM, dynamiką miłości we wzajemnych relacjach, ale możemy też wybrać śmierć miłości. Używając popularnego hasła, możemy powiedzieć: ?wybór należy do Ciebie?. Niektórzy będą zapewne sceptycznie czytać te słowa. Jednak znani nam ludzie przyczyny swojego sceptycyzmu widzą w swoich własnych błędach. Dlatego więc, by nie być mądrym po szkodzie, warto razem dbać o swoje małżeństwo od początku.

Zobowiązania wynikające z małżeństwa przypominają mi bandy stadionu, na którym mogą rozgrywać się najpiękniejsze igrzyska. Czy takie igrzyska mogą się odbyć jeżeli nie zostaną określone granice stadionu i nie będą zachowane reguły gry? Decyzja na związek bez zobowiązań, czyli tzw. wolny związek, oznacza grę, w której ?na dzień dobry? zakłada się chaos. Oznacza brak zaufania do siebie samego i do własnej zdolności kierowania się rozumnym wyborem. Oznacza z góry zaplanowana własną niezdolność do miłości.

A jeżeli miłość się zakurzy, albo nawet podrze na wietrze zbyt silnych przeciwności, można ją zawsze odświeżyć, nadać barw i nowej dynamiki. Ma szanse stać się dojrzalszą. Kryzys jest także szansą na pogłębienie dojrzałości. To co piszę nie jest propagandą sukcesu minionej epoki, ale idzie za tym doświadczenie tysięcy małżeństw, które wciąż na nowo odkrywają na naszych weekendach Spotkań Małżeńskich, że miłość wierna i nierozerwalna jest możliwa. Tylko trzeba chcieć, zaufać, uwierzyć.

Partnerzy

Multimedia